autorka bloga:
Agata Ziółkiewicz


kontakt piece_of_glass(at)gazeta.pl





follow on Bloglovin

Follow i_like_design's board photo on Pinterest.


Zawartość bloga: notki, wybór tematów, zdjęć jest moim wyborem i jako takie moim dziełem. Nie mam praw do zdjęć umieszczanych na blogu, ale zawsze wskazuję autora lub stronę pochodzenia.

Blog chroniony jest prawem autorskim.
Nie zgadzam się na kopiowanie i wykorzystywanie bloga
w internecie lub publikacjach drukowanych bez mojej zgody.
(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Note.
I do not have any rights to the photos featured on this page.
All photos are credited to their rightful owners.


polska baza stron

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kategorie: Wszystkie | film | książka | mistrzowie | moda | odkrycia | one photo | portret | vintage
RSS
wtorek, 28 stycznia 2014
mistrz z San Francisco

Fred Lyon to kronikarz San Francisco.
Nie, takie stwierdzenie to zdecydowanie za mało. I niezupełnie prawda.
Bo Lyon to mistrz kadru.

 

 

 

 


fot. Fred Lyon

Kiedy oglądamy jego zdjęcia, mamy wrażenie, że to sceny z jakiś filmów które dawno temu widzieliśmy. Mielibyśmy co prawda niemały problem żeby podać konkretne tytuły, ale jednak... tak gdzieś jakby te kadry już były. Nie wydaje się wam? A mimo to ja wcześniej ich nie widziałam, nie przypominam sobie. I dlatego po raz kolejny bardzo mnie ucieszyła myśl: ale skarb! jakie fantastyczne zdjęcia!

Znakomita obserwacja świata, piękne zdjęcia.
To one złożyły się na wystawę 'San Francisco Yesterday 1948-1958' oraz monografię 'San Francisco Then'. 
Fred Lyon bywa nazywany Brassaiem z San Francisco. Wymienia się jego nazwisko obok Cartier Bressona, Atgeta and Andre Kertesza. Ja bym nie porównywała, nie szufladkowała. Lyon to mistrz. Sam w sobie. Mistrz z San Francisco.

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Fred Lyon

Fred Lyon to fotograf amerykański. Z aparatem w ręku od siedmiu (!) dekad. 
Fotografował niemal wszystko. W bogatym portfolio ma reportaże, portrety, modę, zdjęcia reklamowe,
Ekskluzywne sesje i zdjęcia uliczne.

'I utilize my camera for ‘selective seeing’. Perhaps the most individual aspect of my work is my interest in the impressionism of nature and the varied aspects of natural light. To me, photography is a process of discovery rather than of contrivance.'

'Używam aparatu fotograficznego do 'patrzenia selektywnego'. Być może najbardziej indywidualnym aspektem mojej pracy jest impresjonizm natury i różne aspekty naturalnego światła. 
Dla mnie fotografia to proces odkrywania a nie pomysłowość'.

 

fot. Fred Lyon

Miał 14 lat kiedy zaczął się uczyć fotografii, by potem studiować w Art Center School w Los Angeles. W czasie II wojny był fotografem w marynarce wojennej, a jego zdjęcia publikowała prasa. Następnie został oficjalnym fotografem w Białym Domu i towarzyszył pięciu prezydentom w czasie ich rządów. Później przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie realizował sesje dla tamtejszych domów mody. Potem nastał czas w gorącej Kalifornii i współpraca z magazynami House & Garden, Vogue, Glamour, Mademoiselle, Seventeen, Life and Look. W latach 50. przyszła pora na reklamę. Lata 70. to czas fotografowania tego co najprzyjemniejsze: podróże, jedzenie, wino dla magazynu Life.
Fred Lyon nie przestaje pracować, cały czas fotografuje. Zmieniają się czasy, technika, kultura, obyczaje, nastał nowy wiek, a on wciąż fotografuje.

Im więcej czytam o nim, tym bardziej jestem pełna podziwu. Już nie tylko dla niego jako fotografa, ale też dla niego jako człowieka. Bo wydaje się, że on posiadł sekret szczęśliwego życia. Tym sekretem jest pasja. Pasja fotografowania, pasja życia. 

Chętnym polecam wywiad z Lyonem, a także stronę fotografa. 


fot. Fred Lyon 

I like photo na facebooku - zapraszam.

21:09, piece_of_glass , odkrycia
Link
środa, 22 stycznia 2014
prawda Marka

Znalazłam go przypadkiem.
Uwielbiam takie przypadki i takie spotkania. I takie portrety.

 

 

fot. Mark Abrahams 

Znalazłam tego fotografa i zaczęłam drążyć. Kim jest, co robi, dlaczego robi to co robi, dlaczego fotografuje, dlaczego to a nie co innego. Którędy wiodła go droga do fotografii? Czego w niej szuka?
Znalazłam odpowiedzi. I choćby niektóre stwierdzenia brzmiały banalnie, to ja mu wierzę. I chcę zobaczyć więcej, poznać lepiej. Mam nadzieję, że wy też.

 

 

fot. Mark Abrahams 

Choć pewnie dla wielu to nazwisko nie jest ani odkryciem ani jakąś nowością. 
Znalazłam go przypadkiem, choć być może od dawna go znać powinnam. 

Mark Abrahams.

Oprócz tego, że zachwycił mnie swoimi fotografiami, to zachwycił również słowami. Piękna, a zarazem prosta jest jego opowieść.
Za dnia, na co dzień - kierowca ciężarówki. W wolnych chwilach fotograf pełen pasji poznania. Takie były początki.
Urodził się w Kalifornii, ale to Nowy Jork go ukształtował. 
Pracował, poszukiwał, oglądał ludzi, ulice, wystawy. Zatrzymywał chwile. 
Szukał TEJ chwili, szukał prawdy.


 

 

fot. Mark Abrahams 

'Everything I've learned about life and places, I've learned through photography'. 
'Wszystko czego nauczyłem się o życiu i miejscach, nauczyłem się poprzez fotografię'. 

Fotografował, testował, sprawdzał sprzęt i swoje pomysły. 
Uczył się, patrzył, próbował.
Doskonale wiedział czego chce.
Przyszły pierwsze zlecenia, magazyny coraz bardziej prestiżowe (Vogue, GQ), ludzie coraz bardziej znani.
W 2011 pierwszy album i duża wystawa.

 

 

 


fot. Mark Abrahams 

Mark Abrahams fotografuje modę i znanych ludzi.
Mnie zafascynowały jego portrety. Są inne. Pokazują coś więcej. Prawdziwych ludzi? Duszę? To kim są naprawdę? To dość ryzykowne pytanie/teza, biorąc pod uwagę to, że wiele z tych postaci to aktorzy, celebryci, przywykli do tworzenia swojego wizerunku. Portrety Marka Abrahamsa pokazują nam ich z bliska, bardzo bliska, czasem widzimy fakturę skóry, piękno ciała. To że są to ludzie dobrze nam znani z filmów przestaje mieć znaczenie. Mamy wrażenie, że widzimy ich po raz pierwszy, jakby na nowo. I to nas zaciekawia, wciąga, zaczynamy się zastanawiać: kim oni są?

 

 

 

fot. Mark Abrahams 

Jest w tych portretach jakaś PRAWDA. Są proste, czyste, bezpośrednie.
Jest chwila, ulotna i piękna.

Więcej? Portfolio znajdziecie tutaj, a tu wywiad przy okazji wystawy w Annie Leibovitz's Studio. 

 

fot. Mark Abrahams 

I like photo na facebooku - zapraszam. 

22:07, piece_of_glass , portret
Link Komentarze (2) »
środa, 15 stycznia 2014
zakładka

Różne rzeczy mogą stać się zakładką do książki.
Czasem zakładka trafia do albumu z malarstwem.
I tak powstaje pomysł, a potem zdjęcia.

 

 

  

 

fot. Vittorio Ciccarelli

W zasadzie to niezupełnie projekt fotograficzny, ale to bez znaczenia. Te intrygujące obrazy przyciągnęły moją uwagę, bo igrają sobie z poważnym traktowaniem sztuki przez duże S. Oto projekt #bookmark 2.

Ich autorem jest Vittorio Ciccarelli, grafik i fotograf mieszkający w Neapolu. 
Więcej jego prac można zobaczyć tutaj.

 

fot. Vittorio Ciccarelli

I like photo na facebooku - zapraszam. 

22:53, piece_of_glass , odkrycia
Link
poniedziałek, 13 stycznia 2014
tajemnica lektury

Wiedziałam, że już gdzieś to widziałam.
Podobne, ale nie takie same.
Też wykonane przez mistrza.
Fotografie czytających ludzi.
Czarno-białe kadry mistrza.
O kim mowa? Jakie zdjęcia mam na myśli?

 

fot. Andre Kertesz

Tak, chodzi o fotografie Andre Kertesza z serii 'On reading'.
Ludzie czytają.
Czytają samotnie, w odosobnieniu, w zaciszu.
Czytają w miejscach publicznych: w parku, na ławce, na ulicy, przed sklepem, w metrze.
Czytają i na dachu i za sceną.
Czytają sobie, czytają innym.
Czytają dzieci, czytają młodzi i starsi. 
Co czytają? Tego widz nie wie, tytuły pozostają tajemnicą. Widzi tylko pogrążonych w lekturze ludzi, dla których świat zewnętrzny na chwilę przestał istnieć.

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Andre Kertesz

O co chodzi z tym czytaniem? Co to za magia? Co to za tajemnica? Co to za przyjemność?
Kto czyta - ten wie.
Kto nie czyta - powinien jak najszybciej sprawdzić. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Andre Kertesz

I like photo na facebooku - zapraszam.

14:18, piece_of_glass , mistrzowie
Link Komentarze (1) »