autorka bloga:
Agata Ziółkiewicz


kontakt piece_of_glass(at)gazeta.pl





follow on Bloglovin

Follow i_like_design's board photo on Pinterest.


Zawartość bloga: notki, wybór tematów, zdjęć jest moim wyborem i jako takie moim dziełem. Nie mam praw do zdjęć umieszczanych na blogu, ale zawsze wskazuję autora lub stronę pochodzenia.

Blog chroniony jest prawem autorskim.
Nie zgadzam się na kopiowanie i wykorzystywanie bloga
w internecie lub publikacjach drukowanych bez mojej zgody.
(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Note.
I do not have any rights to the photos featured on this page.
All photos are credited to their rightful owners.


polska baza stron

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kategorie: Wszystkie | film | książka | mistrzowie | moda | odkrycia | one photo | portret | vintage
RSS
wtorek, 17 grudnia 2013
czytajmy

Coś wam chciałam pokazać.
I nie chodzi tylko o to, że to zdjęcia prawdziwego mistrza.

 

fot. Steve McCurry

Ale zanim zdjęcia - słów kilka.
Mówi się, że czytelnictwo w Polsce wciąż spada, ludzie tłumaczą się, a bo książki drogie, że nas na nie stać.
Zapomina się o darmowych (!) bibliotekach (a to zapomnienie idzie z różnych kierunków, nie pamiętają czytelnicy, władze tym bardziej wolą nie pamiętać niestety, bo niby sport ważniejszy), księgarnie znikają po cichu, marketowe giganty sprzedają już niemal wszystko tylko nie książki. Smutne to bardzo, zwłaszcza jeśli pamięta się czasy gdy czytali dziadkowie, rodzice, szczególnie w jesienno-zimowe wieczory siedziało się i czytało, choć nie tylko wtedy. I nie było w tym nic niezwykłego. O książkach się rozmawiało, polecało się je sobie nawzajem.

Książka po cichu, niepostrzeżenie znika z naszego świata, z naszego życia. Można mówić, że to nie ma znaczenia, że zmieniły się formy, bo są audiobooki i czytniki. Zmieniły się czasy. A jednak patrzę wokół i widzę, jak nam społeczeństwo zwyczajnie schamiało, zgłupiało, zeszło na psy. Czyta się byle jakie gazety (choć to określenie i tak zbyt szacowne dla niektórych tytułów), a tych gazetach pseudowiadomości o niczym, w dodatku nie zawsze po polsku poprawnie napisane. W szkołach nie czyta się lektur, tylko ich fragmenty. Na studiach - skrypty, prezentacje. I w kółko rozwiązuje się testy, nie bacząc na ile to w ogóle jest sensowne, czy sprawdza cokolwiek poza... umiejętnością zdawania testów.
Jakoś nikomu wcześniej nie przyszłoby do głowy nie czytać. A dziś? Dziś niektórzy się tym chlubią i nie widzą w tym absolutnie nic złego czy nagannego. Tylko później dziwimy się głośno, że poziom debaty publicznej jest żenujący, że młodzi nie potrafią normalnie rozmawiać, że zwiększyła się tolerancja na wiele sytuacji które de facto są skandaliczne, że plenią się rozmaite paranoje. Chcąc nie chcąc też w tym wszystkim uczestniczymy, jakkolwiek by nas to oburzało i jak bardzo dobrze chcielibyśmy myśleć o sobie.

Ech... długo bym mogła pisać, bo mnie to jakoś dotyczy, denerwuje, boli, zastanawia. I sama przyznaję, nie jestem bez winy: odkąd wpadłam w nałóg blogowania czytam dużo dużo mniej. Ale kiedy tylko uda mi się znaleźć chwilę, szybko przypominam sobie jaka to jest przyjemność! 

I tę radość lektury, ciekawość świata, wspólne albo samotne, nie nie, wcale nie samotne, bo z książką czy gazetą chwile widać na tych zdjęciach, które po nieco przydługim wstępie prezentuję z naprawdę dużą frajdą.
Cały świat czyta, a ty?

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

fot. Steve McCurry

Zdjęć jest znacznie więcej, z całego świata. Trochę tak jakby był to jeden z tematów Steve'a McCurry'ego. Można je zobaczyć tutaj albo zabawić się w samodzielne ich tropienie na stronie fotografa. 

A co czytać? Jeśli interesuje was fotografia, to tutaj wrzuciłam kilka poleceń. 
Nie czekaj. CZYTAJ! CZYTAJMY!

I like photo na facebooku - zapraszam.

23:29, piece_of_glass , książka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 02 grudnia 2013
pierwszy dzień życia

Kiedyś pisałam o świeżynkach, czyli o dzieciach, które dopiero co przyszły na świat i które niemal od razu sfotografował Thierry Bouet. Temat powrócił, także dlatego, że w mojej rodzinie pojawił się pewien mały człowiek. Towarzysząc moim bliskim w tym spotkaniu czuję wzruszenie i wielką radość. Ach, i żeby jeszcze móc umieć to ładnie ująć w kadrze! Podejmuję mniej lub bardziej udane próby, jak każdy z nas w takiej sytuacji.

 

fot. Jenny Lewis

Ale jest pewna fotografka, która stworzyła piękny cykl portretów mam z ich jednodniowymi noworodkami.
To Jenny Lewis i jej 'One Day Young'.

 

 

 

 

 

fot. Jenny Lewis

Lubię takie zdjęcia, które pokazują codzienność, zwyczajność, a zarazem uniwersalność sytuacji.
Proste kadry, naturalne światło.
Całe mnóstwo emocji.
To są zdjęcia, które powinno oglądać się częściej.
Są prawdziwe, mimo, że pozowane.
Niektórych rzeczy nie da się ukryć.
Zresztą, zobaczcie sami. Więcej na stronie Jenny Lewis. 

 

fot. Jenny Lewis

I like photo na facebooku - zapraszam.

ps. a wszystkim młodym mamom polecam projekt Jade Beall. Ona wie, co czujecie.

22:08, piece_of_glass , portret
Link