autorka bloga:
Agata Ziółkiewicz


kontakt piece_of_glass(at)gazeta.pl





follow on Bloglovin

Follow i_like_design's board photo on Pinterest.


Zawartość bloga: notki, wybór tematów, zdjęć jest moim wyborem i jako takie moim dziełem. Nie mam praw do zdjęć umieszczanych na blogu, ale zawsze wskazuję autora lub stronę pochodzenia.

Blog chroniony jest prawem autorskim.
Nie zgadzam się na kopiowanie i wykorzystywanie bloga
w internecie lub publikacjach drukowanych bez mojej zgody.
(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Note.
I do not have any rights to the photos featured on this page.
All photos are credited to their rightful owners.


polska baza stron

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kategorie: Wszystkie | film | książka | mistrzowie | moda | odkrycia | one photo | portret | vintage
RSS
wtorek, 25 listopada 2014
Recuenco na jesień

Przerwy są potrzebne. Choćby po to by ponowne spotkania znów cieszyły.
Czasem przerwy po prostu są. Z nich też składa się życie.
A w życiu bywa różnie.

 

fot. Eugenio Recuenco

Eugenio Recuenco.
Czy pozwoli jakoś usprawiedliwić tę ciszę na blogu?
Może nie tyle usprawiedliwić, ile zadość uczynić.
Zachwyca, wciąż zachwyca. Choć bywa czasem strasznie komercyjny, to na szczęście wciąż pozostaje sobą i wciąż tworzy swoje światy.
Klimaty jego fotografii są tajemnicze, niepokojące, niejasne. 
Marzy mi się, że któregoś dnia wystawa jego prac zawita do Polski. 
A jesień jest doskonałym czasem by znów wejść w obrazy Recuenco.


 

 

 

 

fot. Eugenio Recuenco

I like photo na facebooku - zapraszam.  

23:01, piece_of_glass , moda
Link
wtorek, 04 listopada 2014
skacz!

Powiedział: skacz! 
I tak zrobili.

 

Tilda Swinton & Quentin Tarantino 

 

Pedro Almodovar & Penelope Cruz

 

Keanu Reeve & Gael Garcia Bernal

 

Roman Polański & Bruce Willis

 

Aki Kaurismäki & Takeshi Kitano

 

Fanny Ardant & Anouk Aimée

 

David Cronenberg & Tim Burton

 

Kerry Washington & Guillaume Canet

 

Monica Bellucci & Cécile de France

 

Kirsten Dunst & Rebecca Romijn

 

Ian McKellen & Claude Lelouch

 

Patrice Leconte & Takeshi Kitano 

 

Sydney Pollack & Wim Wenders

 

Juliette Binoche & Irène Jacob


Jedni z wdziękiem, radośnie, drudzy może nieco niezgrabnie, ale uroczo, inni walecznie, jeszcze inni elegancko. 
Jest tu całe mnóstwo dobrej energii i radości. Tak to wyglądało na sesji włoskiego fotografa Alexa Majoli, przygotowanej przy okazji 60. Festiwalu Filmowego w Cannes w 2007 roku.

Alex Majoli wcale nie był pierwszym fotografem, który użył tego polecenia w stosunku do swoich modeli. Ani też pierwszym któremu udało się ten trik/gest/ruch wykorzystać, zatrzymać w kadrze. Ale był tym, któremu całkiem zgrabnie to wyszło, prawda?

Pierwszym fotografem który powiedział: a teraz skocz! odbij/wybij się jak potrafisz najlepiej, był Philippe Halsman.
Halsman
 stworzył własną metodę zwaną jumpology (jakby to zgrabnie przetłumaczyć: skokologię?).
Chodziło w niej nie tyle o to, by mieć oryginalne foto, a bardziej o autentyczność. Skacząc, pozująca osoba skupiała się na tej czynności bardziej niż na tym by dobrze wypaść i tym samym istniała szansa, że w kadrze uda się uchwycić autentyczność modela/modelki, jakąś prawdę o człowieku, który już nie gra przed obiektywem. Ta odkryta nieco przypadkiem sztuczka stała się z czasem metodą. Philippe Halsman, kończąc sesję, prosił o skok. I zapisywał go skrzętnie na kliszy. 
Przed i z Halsmanem skakały prawdziwe sławy: prezydent Richard Nixon, Aldous Huxley, Audrey Hepburn, Marylin Monroe i wiele innych. Jednym z najsłynniejszych jego zdjęć jest fruwający w powietrzu Salvadore Dali i koty. 
 
Więcej o Halsmanie można przeczytać tutaj i tutaj, a warto też poszukać fotografii jego autorstwa. 
A i poskakać warto, będzie cieplej! ;) 

I like photo na facebooku - zapraszam. 

23:07, piece_of_glass , film
Link
piątek, 31 października 2014
biała dama

Mamy dziś Halloween. Jedni obchodzą, inni nie.
Jedni święcie się oburzają, drudzy świetnie się bawią. 
A ja mam dla was Białą Damę i nawiedzoną sesję Tima Walkera.

 

fot. Tim Walker

Ta co prawda pojawiła się już jakiś czas temu w Sunday Times Style, w dodatku w październiku 2013, ale to nie ma znaczenia.
Znaczenie ma Kristen McMenamy, modelka która niczego się nie boi i której niejedna sesja wywołuje sporo emocji.
Znaczenie ma fotograf, Tim Walker, którego prace wspólnie uwielbiamy oglądać.

I znaczenie ma niesamowita atmosfera wyczarowana na tych fotografiach.

 

 

 

 

 

fot. Tim Walker

I like photo na facebooku - zapraszam. 

19:07, piece_of_glass , moda
Link
środa, 29 października 2014
Historia fotografii

Trudno znaleźć słowa by opisać tę książkę. Powiem krótko: trzeba ją mieć!
I na tym już mogłabym zakończyć sprawę. Jednak nie mam napisać tzw. blurba a recenzję. Zatem koniec z narzekaniami, zaczynamy zmagania.

„Historia fotografii” to solidny tom, po który, nie zważając na ciężar i ilość stron, koniecznie powinien sięgnąć każdy kto interesuje się fotografią.
To zdanie to wciąż za mało, by na tym mogła zakończyć. Bo nie uwierzycie mi tak łatwo na słowo, prawda?

 


Wydawnictwo Arkady wydało książkę piękną, ważną i ciekawą.
Oto przed nami na ponad pięciuset stronach pasjonująca opowieść o fotografii.
Wiem, ilość stron może przerażać a nawet zniechęcać, ale nie róbcie tego, proszę! Sądzę bowiem, że znakomita większość z tych setek stron bardzo was zainteresuje. Ponadto, to nie jest książka do czytania ciągiem, to książka do zaglądania, podczytywania po rozdziale, dwóch, trzech na raz, książka do sprawdzania szczegółów, porządkowania swojej wiedzy, a może też i szukania inspiracji.

„Historia fotografii” to opowieść, która z jednej strony prezentuje pewne tendencje, nurty, rodzaje fotografii, a z drugiej z uwagą i skupieniem pochyla się nad sylwetkami fotografów, oraz bardzo szczegółowo omawia wybrane zdjęcia. 

To książka, która uczy jak czytać fotografię.
Pokazuje jak ważne są szczegóły, jak bardzo są znaczące, jak wiele komunikują. Wybrane zdjęcie dzielone jest na mniejsze fragmenty, które są opisywane i interpretowane w kontekście czasów w których powstało. Towarzyszy mu krótki rzeczowy opis sylwetki fotografa. Mając w rękach te informacje w efekcie potrafimy odczytać zawarte w kadrze treści.

A zarazem, i niemal jednocześnie, tom prezentuje szerszy kontekst - społeczny, kulturowy, polityczny, obyczajowy - dla rozwoju fotografii, powstałych w różnych czasach zdjęć. Dzięki kalendarium, które pojawia się przy kolejnych działach, łatwiej wyobrazić sobie, unaocznić czasy, kiedy dany rodzaj fotografii pojawiał się czy też zdawał się dominować.

To co mnie ucieszyło to nie tylko to, że mogę ponownie pochylić się i poznać na nowo zdjęcia wcześniej już widziane, ale także to, że znalazłam wiele nowych kadrów. Być może wielu nazwisk tam brakuje, ale ci najważniejsi fotografowie są na pewno.

Książka stara się obejmować wszystkie najważniejsze gatunki fotografii. Rzeczą naturalną i konieczną był tu jednak wybór. A ten, jak sądzę, był naprawdę niełatwy. Tym bardziej, że fotografia to medium wciąż żywe i rozwijające się, wbrew temu co słychać co jakiś czas. 

„Historia fotografii” wydana została bardzo starannie: twarda oprawa, dobry papier, ciekawy i bardzo czytelny rozkład materiału przy naprawdę ogromnej ilości informacji. Ksiażka zawiera również słownik terminów, indeks, podaje źródła cytatów, prawa autorskie do zdjęć.

A na zakończenie... ok, przyznam się, choć może porządnemu recenzentowi nie wypada. Nie przeczytałam tej książki. Zostawiam ją sobie na długie zimowe wieczory, a póki co przeglądam z coraz to większą radością, że taki tom posiadam. Czego i wam szczerze życzę. 

I like photo na facebooku - zapraszam. 
 

Historia fotografii.
Red.naukowa: Juliet Hacking; przedmowa: David Campany
Wydawnictwo ARKADY, 2014 

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Arkady za książkę. 

23:35, piece_of_glass , książka
Link Komentarze (2) »
środa, 22 października 2014
porozmawiaj z nią

Co się z nami stało? Dlaczego tak łatwo i szybko oddaliśmy się we władanie maszyn? Dlaczego coraz mniej z nas potrafi spokojnie porozmawiać? W ogóle: rozmawiać? Przyklejeni do ekraników naszych telefonów nie widzimy już tego co się wokół nas dzieje. Nie ma możliwości by zauważyć, spotkać drugiego człowieka. By zobaczyć jego/jej emocje: smutek, zniecierpliwienie, znudzenie, zainteresowanie, uśmiech.
Zagłębieni w wirtualną rzeczywistość, świat, który nas otacza rejestrujemy tylko na chwilę, wtedy gdy trzeba go... sfotografować i posłać dalej w wirtualny świat krótką wiadomością.

Po co to wszystko? Czemu to służy? Czy czujemy się lepiej? Czy to że wiemy więcej (teoretycznie) sprawia, że naprawdę wiemy więcej? Czy ten ekranik jest nam pomocą czy ucieczką? Czy już tak nudni staliśmy się dla siebie nawzajem, że siedząc tuż obok nie wiemy i nie za bardzo chcemy się dowiedzieć (z) kim jesteśmy?

 

 

 

 

fot. Babycakes Romero

Tak wygląda The Death of conversation | Śmierć konwersacji.
Taki mocny, aczkolwiek prawdziwy, tytuł nadał swojemu projektowi fotograf z Londynu Babycakes Romero.
To cykl portretów ludzi, którzy są ze sobą, ale jakby obok, w innym świecie. Fizycznie istnieją tuż obok, ale nie patrzą na siebie, nie dotykają się. 
Fotograf zauważa, że smartfony stały się komunikacyjną barierą, chowamy się za nimi, raczej się wycofujemy niż zbliżamy, każdy jest w swoim prywatnym świecie i jest strasznie nudno - wszyscy podłączeni do telefonów, nikt nic nie mówi. Dziwny świat.

Może i te zdjęcia nie są rewelacyjne, ale mówią o bardzo ważnej sprawie.
Według mnie to ostrzeżenie, a zarazem prośba - 
odłóż telefon, porozmawiaj ze mną.

Więcej o tym cyklu można przeczytać tutaj.

I like photo na facebooku - zapraszam.  

17:48, piece_of_glass , portret
Link Komentarze (1) »