autorka bloga:
Agata Ziółkiewicz


kontakt piece_of_glass(at)gazeta.pl





follow on Bloglovin

Follow i_like_design's board photo on Pinterest.


Zawartość bloga: notki, wybór tematów, zdjęć jest moim wyborem i jako takie moim dziełem. Nie mam praw do zdjęć umieszczanych na blogu, ale zawsze wskazuję autora lub stronę pochodzenia.

Blog chroniony jest prawem autorskim.
Nie zgadzam się na kopiowanie i wykorzystywanie bloga
w internecie lub publikacjach drukowanych bez mojej zgody.
(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Note.
I do not have any rights to the photos featured on this page.
All photos are credited to their rightful owners.


polska baza stron

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kategorie: Wszystkie | film | książka | mistrzowie | moda | odkrycia | one photo | portret | vintage
RSS
poniedziałek, 04 sierpnia 2014
pusty Nowy Jork

Puste ulice Nowego Jorku.
To jak oksymoron, epitet sprzeczny, czarne mleko czy gorący lód.

To niemożliwe, to się nie zdarza.
I dzisiaj już pewnie bardzo rzadko się zdarza, albo i nawet wcale, bo przecież zawsze jest gdzieś ktoś i coś robi. Przemknie samochód, cień przechodnia, błyśnie światło w mieszkaniu. Są całodobowe sklepy i punkty obsługi, działa metro.

A na tych zdjęciach - nic.
Cisza i pustka jednej z największych metropolii świata.

Jak to możliwe?

 

fot. Duane Michals

Był rok 1964, kiedy zafascynowany fotografiami XIX-wiecznego Paryża autorstwa Eugene'a Atgeta, fotograf postanowił zrobić podobny cykl o swoim mieście.
Duane Michals, znany i uznany amerykański fotograf, stworzył wówczas 'Empty New York' - serię zdjęć pustych ulic Wielkiego Jabłka.

Jak tego dokonał? Fotografował głównie w niedzielne poranki, łapiąc te nieliczne, unikatowe chwile kiedy ustawał wszechobecny gwar i tłum znikał. 
Oglądając te zdjęcia nie tylko wędrujemy pustymi ulicami, zaglądamy też do barów, do fryzjera, jedziemy metrem. Nie spotykamy nikogo, nie dzieje się nic.
I to nic jest niezwykłe, niepokojące, niespotykane. 

Cisza i spokój w Nowym Jorku.  
Poezja pustki. 


 

 

 

 

 

 

 

fot. Duane Michals

Wiosną tego roku fotografie zaprezentowano po raz pierwszy na wystawie w DC Moore Gallery w Nowym Jorku.

 

fot. Duane Michals

I like photo na facebooku - zapraszam. 

19:56, piece_of_glass , vintage
Link
wtorek, 06 sierpnia 2013
przybysze

Przybysze płynęli z dalekich stron, z drugiego końca świata. Płynęli z nadzieją, że są na drodze do nowego, lepszego życia. Czasem był to wybór, częściej ucieczka w świat, ucieczka od biedy, wojny, śmierci. Ale nim dotarli do celu podróży, często podróżując w strasznych, nieludzkich warunkach, musieli przejść przez wyspę-klucz - Ellis Island.

Pracujący tu urzędnicy zbierali szczegółowe dane i przestrzegając ścisłych wytycznych decydowali kto może a kto nie może wejść do Nowego Świata. To były decyzje o życiu lub śmierci. Historia Ellis Island to tak naprawdę historia czyśćca, opowieść o ludzkim losie, o ponad 6 milionach imigrantów, którzy przez nią przeszli w jedną lub drugą, powrotną stronę.

Jednym z wielu długoletnich urzędników pracujących na wyspie Ellis był Augustus Sherman, nieoficjalny fotograf. Nieoficjalny, ponieważ nie był zatrudniony na takim stanowisku, choć z czasem tym się zajmował, za przyzwoleniem i aprobatą swoich przełożonych.

 

 

 

fot. Augustus Sherman

Przybysze fascynowali Augustusa Shermana. Różnorodność kultur, narodowości wyrażająca się w strojach, zapisana na twarzach, ukryta w ich rysach. Cała wieża Babel na niewielkiej wyspie. A w tych twarzach zamknięte historie, losy, których często nie zgłębiał, bo nie chciał albo nie zdążył poznać. To musiało być intrygujące. Tak więc fotografował, notował, zapisywał wybrane krople z morza ludzkiego. 

 


 


fot. Augustus Sherman

Czasem zdarzali się niezwykli ludzie - cuda/wybryki natury: rosyjski gigant, mały człowiek z Birmy, Hindus z dodatkowymi kończynami. Ale nie skupiał się na nich jakoś wyjątkowo. Najczęściej fotografował ludzi zatrzymanych do wyjaśnienia, czekających na decyzję, dokumenty, pieniądze...

 

 

fot. Augustus Sherman

Interesował go człowiek. Jego strój, wyraz twarzy, jego niema opowieść, którą zapisywał dla siebie i być może dla potomności. Choć właściwie odnosi się wrażenie, że robił to z czystej pasji poznania, nie myślał, że oto dokumentuje ważne wydarzenia. Pracował na wyspie długie lata, zdjęć musiało powstać tysiące, ale spuścizna po Shermanie nie jest szczególnie obfita. Był aż tak krytyczny wobec swoich prac? Niszczył swoje zdjęcia? Poszukiwanie odpowiedzi nie ma specjalnego sensu, lepiej jest zobaczyć to co zostało. 250 zdjęć - tyle pozostało. Dziś wybrane fotografie można oglądać w Ellis Island Immigration Museum, wydane zostały też w formie książki.

 

 

 

 

fot. Augustus Sherman

Augustus Sherman był amatorem, ale miał talent. I wykorzystał go tworząc wyjątkowy zapis przybyszów z całego świata do Ameryki końca XIX i początku XX wieku. Powstał dokument cenny i ważny, nie tylko dla historii Stanów Zjednoczonych, dla potomków imigrantów, ale i historii świata. Choć jest to tylko mały wycinek, fragment zaledwie z niewyobrażalnej fali ludzkiej, która przybyła na amerykańską ziemię w poszukiwaniu nowego życia i szczęścia. Wielu się udało, wykorzystali swoją szansę, współtworzyli swój nowy kraj, inni przepadli w dzielnicach biedy. Tak tworzyła się historia Ameryki, ich historia.

 

 

 

 

 

fot. Augustus Sherman 

A gdzie znalazłam Augustusa Shermana? W bardzo ciekawej książce 'Wyspa klucz' Małgorzaty Szejnert, pasjonującym reportażu o miejscu, które mieści w sobie miliony opowieści.
Książka opowiada nie tylko o owych imigrantach z całego świata, ale też rysuje portrety ludzi, którzy przez lata tworzyli to miejsce, tu pracowali: urzędników, komisarzy, tłumaczy, lekarzy, sekretarki, bagażowych aż po tych, którzy dziś zajmują się zachowaniem wszystkich opowieści dla potomnych. Warto tę książkę przeczytać.


fot. Augustus Sherman

A więcej zdjęć z Ellis Island można zobaczyć tutaj, a także tutaj.

I like photo na facebooku - zapraszam. 

00:38, piece_of_glass , vintage
Link
wtorek, 18 grudnia 2012
pierwszy raz i 5.000

Po raz pierwszy w historii fotografii płatki śniegu sfotografował Wilson Bentley.
Był rok 1800 1900, a może 1902. 
 

fot. Wilson Bentley


Wspomniałam już ten fakt kiedyś na blogu, pokazując współcześnie zrobione fotografie płatków śniegu, w ujęciu Kennetha Libbrechta.

Wilson Bentley był poniekąd szaleńcem, stojąc godzinami na mrozie i fotografując coś co pod wpływem dotyku czy oddechu po prostu znika.
A jednak nie zaprzestał swej pasji graniczącej z manią i tropił, klasyfikował i uwieczniał zamrożone gwiazdki.
A skąd cyfra 5000? Ponoć tyle płatków śniegu udało mu się sfotografować.
I każdy był inny. Fenomen natury.

 

 

 

 

 

fot. Wilson Bentley

A jeśli ktoś ciekaw jak to z Wilsonem Bentleyem i śniegiem było, można zajrzeć tutaj albo tutaj.

 

 

I like photo na facebooku - zapraszam.

23:38, piece_of_glass , vintage
Link Komentarze (4) »
wtorek, 11 września 2012
olimpiada sto lat temu

A dokładniej - olimpiada 104 lata temu.
Londyn 1908 rok.
Wyglądało to tak.

 

 

 

 

 

 


Zmieniły się stroje, zmieniły dyscypliny, ale emocje sportowców i fanów sportu chyba wciąż takie same.

 

 

 

fot. www.retronaut.co

I like photo na facebooku - zapraszam.

22:44, piece_of_glass , vintage
Link
piątek, 23 grudnia 2011
życzenia

Zwykle składałam Wam życzenia na moim blogu I like design.
Ale wiem, że wiele osób wcale tam nie zagląda (choć polecam! też sporo pięknych zdjęć).
Zatem w tym roku, by nikt nie poczuł się pokrzywdzony piszę tu.

Moje Drogie i Moi Drodzy!
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia Wam życzę.

A w Nowym Roku udanych kadrów, pięknych plenerów, niezapomnianych chwil, dobrego światła...
Niech się spełniają Wasze marzenia, nie tylko te fotograficzne.

A po inspiracje wiecie gdzie zaglądać, prawda? ;)



fot. via: www.shorpy.com

Tak, na stronę Shorpy też, ale blog I like photo zaprasza nieustająco, także na facebooku.

20:08, piece_of_glass , vintage
Link
 
1 , 2 , 3 , 4